Warning: getimagesize(): php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Temporary failure in name resolution in /wp-content/themes/franz-josef/author.php on line 13

Warning: getimagesize(http://niesystemowi.pl/wp-content/themes/franz-josef/images/content/author-banner.jpg): failed to open stream: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Temporary failure in name resolution in /wp-content/themes/franz-josef/author.php on line 13

Hubert Ossowski

Popularne

Nie odrzucaj, po prostu spróbuj załatać rzeczywistość

Często zdarza się nam odrzucać kogoś innego od nas. Zakopujemy swoją wrażliwość tak, by nie zauważyć potrzeb drugiej osoby. Może warto zacząć łatać to, co jest według nas niedoskonałe?

Porozmawiaj ze mną

Nigdy nie wiesz, dlaczego ktoś nie ma domu i śpi pod gołym niebem, póki nie usłyszysz jego historii. To zadziwiające, jak trudno odezwać się za pierwszym razem.  

Zawsze razem ze sobą chodzą

Ci ludzie są przykładem na to, że przysłowie mówiące o tym, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, może mieć również dosłowne znaczenie. 

Najnowsze wpisy

Bezdomni mają ogromną potrzebę tworzenia relacji. Dzięki obecności drugiej osoby przezwyciężają samotność, która jest dla nich szczególnie dojmująca. Takie więzi są tym cenniejsze, że buduje się je bezinteresownie. Po prostu na dobre i na złe; między ludźmi, którzy nie mogą już niczego stracić, a mogą tylko zyskać. Zwłaszcza dzięki komuś.

Relacje na dobre i na złe

Obserwując relacje między bezdomni, zauważamy ich wyjątkowość. Osoby, które w teorii nie posiadają niczego, mogą zaoferować drugiemu wszystko – swoją obecność.

- Jak już wylądowałem na ulicy, to znalazłem pracę. W umowie było napisane, że będę zarabiać 4 zł za godzinę. Ostatecznie dostałem z tego raptem połowę. Po prostu mnie oszukali – zaczął swoją opowieść Roman, z którym miałem okazję rozmawiać po raz pierwszy. Spotkałem go na dworcu, gdzie pojawia się regularnie.

Pracowałem za dwa złote

Ubodzy nierzadko mają plany i cele. Jednym z nich jest znalezienie pracy, dzięki której będą mogli wyjść z bezdomności. Często jednak pracodawcy odbierają im nadzieję na lepszą przyszłość.

Piotr wydaje się pogodzony ze sytuacją. Mówił bez jakichkolwiek emocji; wręcz mechanicznie. Nie spodziewa się, że przeżyje nadchodzące lato. - Pani doktor, która mnie leczyła, powiedziała bez żadnych ogródek, że bardzo jej przykro, ale szampana w Nowym Roku już się razem nie napijemy – powiedział kończąc rozmowę.

Miałem nie wstać już z łóżka

Zdarzają się takie spotkania, podczas których nasi bezdomni znajomi nie mają dla nas dobrych informacji. Mimo że nie znamy odpowiedzi na wszystkie pytania, nie możemy wobec ich problemów przejść obojętnie.

Kamil stawia sobie śmiałe cele. Chce przestać pić, później znaleźć pracę i mieszkanie; następnie zacząć pomagać innym bezdomnym.

Wystarczy w kogoś uwierzyć

Bezdomni to osoby, w które trzeba uwierzyć. Tylko wtedy, gdy to zrobimy, możemy sprawić, że znajdą nadzieję na przyszłość i siłę, by o siebie raz jeszcze zawalczyć.

W Poznaniu jest od niedawna, bo od 2 miesięcy. - Zmusiła mnie do tego sytuacja rodzinna; zrobili mnie na szaro. Tutaj miałem mieć pracę, ale po przyjeździe okazało się, że jej nie ma – opowiadał. W ciągu 4 dni znalazł zatrudnienie na myjni; może tam wyprać ubrania i się umyć. - Czekam na drugą wypłatę, bo wtedy będę mógł poszukać jakiegoś mieszkania.

Spełnione marzenia

Często nie zdajemy sobie sprawy, jak łatwo znaleźć się na dnie. Można mieć karierę; odnosić sukcesy w tym, co się robi, a mimo tego pewnego dnia wylądować na ulicy. Tak też stało się z Andrzejem.

Wiecie, co jest najgorsze w bezdomności? Wcale nie brak jedzenia, ale brak domu – mówiła. Przez 30 lat mieszkała w mieszkaniach pracowniczych; zarabiała na życie będąc organistką. Z ostatniego lokum została wyproszona przez swoją koleżankę. - Już nie żyje, a w jej mieszkaniu są moje rzeczy; moje pianino.

Nie tyle brak jedzenia, co brak domu

Poznajemy ludzi z trudną, choć ciekawą, historią. Nie mają częstych okazji, by się nią dzielić. Rozmawiając z bezdomnymi, przekonujemy się, że są to osoby ze wspomnieniami i pragnieniami, ale też z potrzebą bycia zauważonym przez nieczułe społeczeństwo. 

Właśnie dlatego trudno jest zorganizować świąteczne przyjęcie dla ubogich. Nie jesteśmy w stanie zastąpić im rodziny. Możemy jedynie oddać im swój czas i być z nimi wtedy, gdy najbardziej potrzebują kogoś przy sobie. Towarzyszenie bezdomnym wymaga autentyczności: by być z nimi nie tylko wtedy, gdy mamy na to czas i ochotę, ale także wtedy, gdy najbardziej liczą na naszą obecność.

Święta znaczy samotność

Święta to wyjątkowo trudny czas dla bezdomnych. Spędzają je często w samotności, z dala od swoich bliskich. Nie zastąpimy im rodziny, ale możemy sprawić, że podczas Bożego Narodzenia nie będą sami.

Nasza relacja miała wzloty i upadki. Zdarzało się, że Robert i Piotr nas irytowali; czasami nie mówili prawdy. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, jak ważne jest nieocenianie ich postępowania. Tylko tam, gdzie nie ma oceniania, można stworzyć relacje oparte na zaufaniu. Z czasem przekonaliśmy się, jak istotne jest takie postępowanie. Żeby zdobyć zaufanie ludzi bezdomnych, nie wystarczy tylko ich nakarmić. Są oni narażeni na społeczne potępienie, dlatego ważne są dla nich relacje, w których nikt nie próbuje być sędzią w ich sprawie. Tylko wtedy, gdy przestaniemy ich oceniać, a zaczniemy słuchać, jesteśmy w stanie zbudować prawdziwe relacje.

Kluczem jest nieocenianie

Bezdomni to ludzie z bogatą historią; często tragiczną. Nie chcemy ich z niej rozliczać, ale wysłuchać. Chodzi o to, byśmy nie próbowali być sędziami w cudzej sprawie. Tylko w taki sposób jesteśmy w stanie zbudować prawdziwą więź.

Nie wszystkie relacje, które budujemy, oparte są na regularnych spotkaniach. Idąc przez miasto, rzadko spotykamy te same osoby. Często tracimy z nimi kontakt i nie wiemy, co się z nimi dzieje

Nieszczęśliwe powroty

Bezdomni to ludzie z przeszłością, często tragiczną. Nie jesteśmy w stanie postawić się w ich sytuacji i zrozumieć tego, przez co musieli przejść. Widzimy tylko skutek, czyli ich upadek, rzadko jednak zastanawiamy się, co musiało się wydarzyć wcześniej.

Troskliwy jak bezdomny

Wydawać by się mogło, że bezdomność prowadzi do egoizmu; do zapewniania sobie podstawowych dóbr i tym samym do zapominania o innych ludziach, którzy również znajdują się na ulicy. Nic bardziej mylnego. Tylko wzajemna pomoc pozwala ludziom bezdomnym pokonywać codzienne trudy.

Close