Bezdomność to też podejmowanie decyzji

Możemy załatwić naszym znajomym pomoc, ale nie możemy ich zmusić, by z niej skorzystali. Są dorosłymi ludźmi, więc sami odpowiadają za swoje wybory.

Często spotykam się z opiniami, wedle których można wyjść z bezdomności. Są one dość stereotypowe. Wielu mówi, że podstawowym krokiem jest rzucenie picia, a następnie znalezienie pracy. Jest to niejako oskarżenie osób, których się pewnie nie zna, o alkoholizm i lenistwo. Oczywiście nie mówię, że wszyscy bezdomni są święci. Zdarzają się też tacy, którzy pomagają w utrwaleniu powyższego stereotypu.

Mamy do czynienia z osobami dorosłymi, w pełni świadomymi oraz zdolnymi do podejmowania decyzji, które miały wpływ na to, jak wygląda ich życie. Nie możemy im narzucać swoich pomysłów oraz zmuszać ich dostosowania się do naszych planów pomocy. Tak jak już kiedyś pisałem, naszym celem nie jest wyrwanie spotykanych ludzi z bezdomności. Ten krok musi być ich świadomą decyzją. Jeśli taka zapadnie, wtedy możemy pomóc w tym procesie. Inaczej nie mamy prawa ingerować w cudze życie.

Nic na siłę

Możemy pomóc, jeśli nasi znajomi nas o to poproszą. Tak było z panem Zbyszkiem, który chciał udać się do lekarza z kontuzjowaną ręką. Udało się uzyskać kontakt do pani doktor, która zgodziła się przyjąć naszego znajomego. Wszystko zostało zaplanowane. Byliśmy przekonani, że coś dobrego udało nam się zrobić. Ostatecznie okazało się, że pan Zbyszek nie dotarł do lekarza, bo zaspał.

Każdemu może się zdarzyć, ale wspomniana sytuacja przypomniała mi, że nie mamy żadnego wpływu na decyzyjność naszych znajomych. Możemy im pomóc, ale to tylko od nich zależy, czy z tej pomocy skorzystają.

Na całe szczęście pan Zbyszek odzyskuje powoli czucie w dłoni. Udało mu się już wziąć udział w kilku dorywczych pracach. Dzięki temu, że wszystko zaczyna się układać, odzyskał dobry humor. W czwartek tryskał humorem i optymizmem. Sam mówił, że to dzięki rozmowom z ludźmi. Wtedy nie czuje się samotny.

Praca dla bezdomnego

Nieco gorzej jest z panem Markiem, który ostatnio zaczął pić. Co tydzień przypomina nam o tym, żebyśmy znaleźli mu pracę. Mieliśmy jedną taką okazję. Pewien pan poszukiwał kilku mężczyzn na budowę. Warunkiem miała być abstynencja. Próbowaliśmy przez tydzień się do niego dodzwonić, jednak nie odbierał. W międzyczasie pan Marek zaczął popijać.

Kolejną przeszkodę postawił sam zainteresowany, który po pewnym czasie powiedział, że szuka pracy umysłowej. W przeszłości był pedagogiem, jednak nie da się tego potwierdzić, bo nie ma dokumentów, które by to uwiarygodniły.

Dość ciężko jest znaleźć pracę dla bezdomnego. Sami nasi znajomi mówią, że rozpoczęliby szukanie pracy, jeśli mieliby gdzie mieszkać i dokąd wracać po pracy. Nie interesuje ich pracowanie i spanie – przynajmniej na początku – na ławce w parku.

Spotkanie inne niż wszystkie

Podczas czwartkowego spotkania udało nam się porozmawiać z Piotrem i Robertem. Tak naprawdę pierwszy raz od ponad miesiąca. Byli trzeźwi i tłumaczyli się, że nie przychodzili do parku, bo podczas trwającego Euro mieli możliwość zarobku na butelkach i puszkach, które walają się po Starym Rynku i w okolicach Warty.

Nie było to takie samo spotkanie, jak na początku naszej znajomości. Zwykle cieszyli się na nasz widok i czekali cały wieczór na nas. W czwartek miałem wrażenie, że nasza wizyta była im całkowicie obojętna.

Nie możemy ich zmusić do tego, by na nas czekali tak, jak to miało miejsce wcześniej. Jest to ich własna decyzja. Bezdomni również stoją w swoim życiu przed różnego rodzaju wyborami. Każda podjęta decyzja zależy tylko od nich.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

16 + 14 =

Close