Każdy bezdomny jest inny

Każda osoba bezdomna, którą spotykamy ma w sobie coś wyjątkowego. Ważne jest, by zrozumieć, że każdy z naszych znajomych może mieć inne spojrzenie na świat i swoją bezdomność.

Parokrotnie pisałem już o solidarności wśród bezdomnych. Niezmiennie fascynuje mnie obserwowanie tego, jak ludzie bezdomni potrafią dobierać się w pary lub grupy. Czują odpowiedzialność za swoich kompanów, co pokazuje, jak ważne dla nich są relacje międzyludzkie.

Samotność z wyboru

Podczas ostatniego spotkania poznaliśmy Mariana, który zatrzymał się przy słynnej budce z kurczakami pod Kupcem Poznańskim. W przeciwieństwie do większości bezdomnych, których spotykamy, mężczyzna stał sam. Z wielką chęcią przyjął kanapkę oraz kawę. Zaczął opowiadać o sobie i swoim życiu.

Marian ma 65 lat, od 25 mieszka na ulicy, zaś od 50 jest uzależniony od alkoholu. Ma dwóch synów, którzy uprawiają ekstremalne sporty. Próbuje sobie radzić na różne sposoby. Opowiadał o tym, że sprzedawał zegarki na Rynku Łazarskim do momentu, aż ktoś ukradł mu towar i plecak z rzeczami, który – w rozmowie z nami – nazwał dorobkiem życia.

Co mnie zaskoczyło, mężczyzna opowiadał o tym, że ceni sobie samotność. Nie lubi tłumu, zwłaszcza tego przy wydawaniu odzieży i jedzenia dla osób bezdomnych. Raz podczas takiej akcji dostał wszy, przez co musiał wyrzucić dwa komplety ubrań – ponoć bardzo cennych. Zdziwiło mnie to, że nie uważa, by partnerstwo w bezdomności było czymś koniecznym. Opowiedział, że wystarczają mu rozmowy z klientami na rynku.

Przekonywał o swojej samowystarczalności. Jeśli uda mu się coś sprzedać na targu, może bez problemów kupić sobie posiłek lub ubrania. Gdy ta sztuka mu się nie uda, wtedy idzie do sklepu coś ukraść. Mówił, że w swoim życiu otrzymał sporo mandatów, których nigdy nie zapłacił i raczej już tego nie zrobi.

Strata

Spotkaliśmy też Tomka, którego w pierwszej chwili nie poznałem. Dopiero później, kiedy przyjrzałem mu się uważniej, spostrzegłem narośl, dzięki czemu przypomniało mi się, że już kiedyś z nim rozmawialiśmy. Tomek siedział na Placu Cyryla Ratajskiego popalając cygaretkę. Pokazał nam paczkę cygaretek, które pali – mówił, że nie są dla niego zbyt mocne, dzięki czemu bardzo je lubi.

Na dworze jest coraz zimniej, więc spytaliśmy go, jak radzi sobie z mrozem. Odpowiedział, że niemal codziennie jest zabierany na izbę wytrzeźwień. Nie zawsze z powodu pijaństwa, czasem również z troski policjantów, którzy zawożą tam mężczyznę, by mógł się rozgrzać. Stamtąd też został skierowany na badania, które wykazały, że ma świerzb. Kolejnego dnia po naszej rozmowie miał stawić się do szpitala na sześciodniowe leczenie.

Tomek opowiedział nam o swoim bezdomnym koledze – Borysie, który był jego kompanem i niedawno zmarł. Według naszego rozmówcy – często siedzieli razem na Placu. Kiedy o tym mówił, w jego oczach zaczęły gromadzić się łzy. Ta reakcja stanowiła wyraźny kontrast w porównaniu z zachowaniem Mariana, który przekonywał o swojej samowystarczalności i tym, że nie potrzebuje żadnego towarzystwa.

Wyjątkowość i różność

Kiedy rozmawialiśmy z Tomkiem, podszedł do nas Robert. Był schludnie ubrany, wyglądał naprawdę dobrze. Mówił, że to dzięki pewniej pani, która przekazała mu parę ubrań oraz zleca mu dorywcze prace. Niestety nie dostał pracy u piekarza. Głównym powodem był brak dokumentów i ubezpieczenia.

Poruszyliśmy temat Piotra. Nie mają ze sobą takiego kontaktu, jak w przeszłości. Robert mówił o nim, że żebrze na jedzenie, a zarobione pieniądze przeznacza na alkohol. Dziwna jest ich relacja. Nieustannie się zmienia. Możliwe, że niedługo znów przybierze inną formę.

Ostatnie spotkanie pokazało, jak różni są ludzie, których spotykamy. Nie ma jednej zasady postępowania wobec wszystkich bezdomnych. Każdy jest inny, każdy ma inne pragnienia i potrzeby do zaspokojenia. Konieczne jest indywidualne podejście do każdego z nich. Musimy dostosować sposób komunikacji do osoby, z którą rozmawiamy. Myślę, że właśnie takiego „wyjątkowego” traktowania bezdomnym szczególnie brakuje.

 

fot. Karim Corban, flickr

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

seventeen − five =

Close