Mieli wszystko, ale w jednej chwili to stracili

Osoby, które spotykamy uświadamiają nam, że można mieć wszystko i w jednej chwili to stracić. Pokazują też, że nadzieja naprawdę nigdy nie umiera. Nawet w chwilach zniechęcenia.   

Po dość długiej przerwie spotkaliśmy pana Zbyszka i pana Marka. Spotkanie trwało bardzo długo. Pan Zbyszek przejął inicjatywę i prowadził rozmowę. Obrazował bezdomność, którą poznał, opowiadając nam, jak ona wygląda. A miał on wszystko i w jednej chwili to stracił.

Nic nie trwa wiecznie

Pan Zbyszek posiadał gospodarstwo agroturystyczne. W pewnym momencie, w wyniku kłótni ze swoją żoną postanowił wszystko zostawić. Nie chciał nawet walczyć o połowę majątku, bo według niego, nie można podzielić na pół dorobku życia.

Było to dla niego trudnym doświadczeniem. Sam mówi, że spadł z bardzo wysokiej półki. Przepracował 38 lat w jednym zawodzie, co jest dość rzadkim przypadkiem. Szczególnym powodem do dumy jest dla niego fakt, że statki pływające po Bałtyku są napędzane przez silniki, które sam tłoczył.

Pan Zbyszek jest bezdomnym od dwóch lat, w tym: pół roku spędził w szpitalu psychiatrycznym, rok posiadał opłacone mieszkanie oraz dorabiał jako dozorca. Bańka szczęścia w pewnym momencie pękła i znów wylądował na ulicy. Miewa duże wahania nastroju. Zwłaszcza wieczorami, gdy przypomina sobie o tym, jak wcześniej wyglądało jego życie. Przyznał, że z jednej próby samobójczej został przypadkowo odratowany przez swoją przyjaciółkę.

Upadek z wysoka

Refleksje pana Zbyszka są bardzo gorzkie. Uważa, że bezdomność jest wciąż nierozwiązanym problemem. Zarzuty kierował głównie w stronę państwa i instytucji, które wcale nie pomagają. Pewnego dnia poznał dziennikarkę, która chciała przeprowadzić z nim wywiad dla Telewizji Publicznej, jednak pomysł został zablokowany. Według pana Zbyszka był to przejaw tego, że wielu woli nie ingerować w problem bezdomności.

Najbardziej poruszające w tej rozmowie był przykład obrazujący upadek naszego znajomego. Pan Zbyszek przyjeżdżał do Starego Browaru na wielogodzinne zakupy. Dzisiaj nie może wejść do tego centrum handlowego, bo wiąże z tym miejscem zbyt wiele wspomnień.

Zastanawiające, że mimo wielu szans otrzymywanych od ludzi, pan Zbyszek wciąż jest bezdomnym i nadal nie ma gdzie mieszkać. Sam wspominał o osobach, które mu pomagały: zabierały go do restauracji, czy wynajmowały na jakiś czas mieszkanie. Ciężko stwierdzić, dlaczego te okazje nie pozwoliły mu zmienić życia. Być może już nie ma siły zaczynać wszystkiego od nowa.

Samotność doprowadziła do bezdomności

W ubiegłym tygodniu poznaliśmy bardzo ciekawą osobę. Mianowicie Piotra, który siedział na Placu Wolności. Jedynym obuwiem, jakie posiadał, były zniszczone klapki. Kiedy podeszliśmy do niego, był w szoku, że w ogóle ktoś chciał z nim rozmawiać. Z każdą kolejną minutą otwierał się przed nami coraz bardziej.

Okazało się, że pochodzi z poznańskiego Dębca, a bezdomnym został po tym, jak w wypadku samochodowym zginęła jego żona z dzieckiem. Bolesne wspomnienie mimo upływającego czasu wciąż wywoływało emocje. Stało się to punktem wyjścia do późniejszej dyskusji o emocjonalności kobiet i mężczyzn.

Piotr ukończył technikum medyczne. Opowiedział o jednej statystyce, według której na dziesięć zawałów serca, aż osiem występuje u mężczyzn. Główną przyczyną jest fakt, że ciężej okazują swoje emocje. Te z kolei kumulowane, prowadzą w późniejszym czasie do zawału.

Dość ważnym wątkiem w rozmowie z Piotrem była kwestia wiary. Okazało się, że jest ewangelikiem. Poruszyło mnie, kiedy opowiedział o tym, jak rozmawia ze swoimi nieżyjącymi członkami rodziny. Próbuje też zrozumieć, dlaczego stało się tak a nie inaczej. Pomaga mu w tym pastor, którego odwiedza.

Z każdym kolejnym spotkaniem zastanawiam się, jak to jest możliwe, że tak inteligentni ludzi nie są wstanie zmienić swojego życia. Myślę, że problemem nie są ich możliwości, a raczej brak wsparcia, choćby ze strony państwa. Z rozmów można odnieść wrażenie, że chęci im nie brakuje, tylko trudno jest pracować, jeśli nie ma się dokąd z tej pracy wrócić. Osoby bezdomne, które poznaliśmy nadal mają nadzieję na zmianę swojego życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

five × 3 =

Close