Najważniejszy jest drugi człowiek

Często idąc ulicą próbujemy nie zauważać ludzi, którzy nas o coś proszą. Okazuje się, że bardziej uwrażliwieni na potrzeby drugiego człowieka mogą być ci, którzy znajdują się w podobnej sytuacji.

Najbardziej w rozmowach z bezdomnymi fascynują mnie opowieści o ich najbliższych. Te wspomnienia przepełnione są tęsknotą i bólem. Można łatwo wyczuć, że jest to temat, który ich krępuje i przerasta. Wywołuje emocje, wobec których nie potrafią przejść obojętnie. Świetnym przykładem takich rozmów było ostatnie spotkanie z panem Markiem oraz panem Zbyszkiem.

Dobre wychowanie

Zwłaszcza pan Zbyszek ostatnio sporo opowiadał o swojej rodzinie. Kiedy w przeszłości wspominał o swojej rodzinie, starał się tylko napomknąć i od razu zmienić temat. Ostatnio otworzył się przed nami trochę więcej. Opowiadał o swojej córce, chwaląc się, że ma poczucie, że bardzo dobrze ją wychował.

Córka mężczyzny w podstawówce zaangażowała się w pomoc dzieciom z wodogłowiem. Oddawała im swój czas bawiąc się z nimi. Właśnie to jest szczególnym powodem dumy dla pana Zbyszka, bo wpajał swoim dzieciom, że najważniejsze jest bycie z drugim człowiekiem. Uwrażliwiał je na potrzeby innych.

W ramach uznania dziewczyna dostała stypendium. Nie za wyniki, ale właśnie za to, że poświęcała swój czas osobom potrzebującym. Teraz pan Zbyszek ze smutkiem w głosie opowiada o tym, że nie ma kontaktu ze swoją córką.

Solidarność bezdomnych

W czerwcu poznaliśmy partnerkę pana Marka – panią Beatę. Słyszeliśmy wcześniej o niej z opowieści mężczyzny. Wydawało mi się wtedy, że ich relacja jest bardzo pogmatwana. Kobieta ma 30-letniego syna, który jest lekko upośledzony. Kiedy wraz z synem została wyrzucona z mieszkania, zaczęła przesiadywać w parku. Niedawno dowiedzieliśmy się, że pani Beata trafiła do więzienia.

Tak naprawdę nie wiadomo dlaczego. Mężczyźni podejrzewają, że najprawdopodobniej nie zapłaciła jakiejś grzywny, co zostało zamienione w przymusową odsiadkę. Pani Beata przebywa w Grudziądzu, więc pan Marek stracił zupełnie z nią kontakt. Widać, że go to smuci, ale nic nie może z tym zrobić.

Obaj mężczyźni namawiają syna pani Beaty – Krzysztofa do tego, by znalazł sobie pracę. To głównie dzięki panu Zbyszkowi chłopak ma gdzie mieszkać. Został namówiony przez pana Zbyszka, by pojechał do swojego wuja i powiedział w jakiej sytuacji się znalazł. Brat pani Beaty obiecał pomoc oraz wysłał paczkę swojej siostrze do więzienia.

Nawet jeśli się niczego nie ma

Wzruszająca jest wzajemna troska wśród bezdomnych. Dawno już pisałem, że solidarność w bezdomności jest dla mnie największym odkryciem. Pan Zbyszek wraz ze swoimi znajomymi z parku postanowili uzbierać pieniądze dla Krzysztofa, by mógł udać się do dentysty. Jest to właśnie te nastawienie na potrzeby drugiego człowieka, o którym mówił pan Zbigniew.

Często się mówi, że to co damy drugiej osobie, wróci do nas podwójnie. Sam pan Zbyszek nas o tym przekonywał. Mam nadzieję, że do niego szczęście też się w końcu uśmiechnie. Dostał propozycję objęcia dozorstwa. Chciałby przyjąć tę ofertę, ale pod warunkiem, że będzie miał gdzie mieszkać. Ponoć trwają rozmowy.

Ciekawe jest to, że ludzie, którzy nie mają niczego, z łatwością pomagają drugiej osobie. Wydawałoby się, że w takich przypadkach powinno się myśleć egoistycznie, tylko o sobie. Bezdomni, których poznałem, pokazują, że nie liczy się „ja”. Nawet jeśli niczego nie posiadają, próbują myśleć o osobie, która znalazła się w potrzebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

17 − fourteen =

Close