Nie odrzucaj, po prostu spróbuj załatać rzeczywistość

Często zdarza się nam odrzucać kogoś innego od nas. Zakopujemy swoją wrażliwość tak, by nie zauważyć potrzeb drugiej osoby. Może warto zacząć łatać to, co jest według nas niedoskonałe?

Kiedy spotkaliśmy ostatnio pana Zbyszka opowiedział nam ciekawą anegdotę, która niejako opisuje to, z czym się stykamy.

Po wielu latach spotkało się dwóch znajomych. Nie widzieli się z 50 lat. Pierwszy z nich był elegancko ubrany, miał najnowszy model telefonu, ładny perfum i idealnie skrojony garnitur. Drugi z mężczyzn nie mył się kilka dni. Ubrany był w łachmany. Podczas rozmowy biznesmen opowiadał o swoich sukcesach. Mówił, że przyjechał tylko na chwilę, bo zaraz leci do Nowego Jorku. Gdy w końcu zakończył swój monolog, do głosu dopuszczony został drugi z mężczyzn. Na pytanie o to, jak mu się wiedzie, odpowiedział, że nic jeszcze dzisiaj nie jadł. Biznesmen poradził mu, żeby się do tego zmusił.

Jeśli mam wskazać, co mnie najbardziej uderzyło w ostatnich tygodniach podczas naszych spotkań z bezdomnymi, wskazałbym właśnie tę historię. Można powiedzieć, że stanowi ona kolejny przykład „kultury odrzucenia”, której jesteśmy reprezentantami. W Szczecinie powstają ławki, które są tak konstruowane, by uniemożliwiały położenie się na nich. Podawałem też przykład z Warszawy, gdzie kierowca oraz pasażerowie mogli wyprosić z pojazdu osobę śmierdzącą i brudną.

Również w Poznaniu na dworcu można znaleźć wodę przeznaczoną dla zwierząt. Zapomina się tym samym o osobach, które traktują ten budynek jako swój azyl. Można nawet powiedzieć, że nie chce się tych osób i ich potrzeb dostrzec. Odrzucamy kogoś, jeśli ta osoba jest brudniejsza, biedniejsza, czy po prostu inna od nas.

Jak starzy znajomi

Ostatnie tygodnie nie były zbyt łatwe dla naszych znajomych z okolic Zamku. Padający deszcz zmusił ich do poszukania innego schronienia. Przez dwa tygodnie nasz kontakt się urwał. Skupiliśmy się wtedy na szukaniu kolejnych miejsc, w których można spotkać bezdomnych. Takim wydawał się Stary Rynek, na którym często przesiadują ludzie potrzebujący pomocy.

Dotarliśmy w końcu do parku, gdzie udało nam się spotkać ze stałą ekipą. Było to zupełnie inne spotkanie, niż dotychczas. Przede wszystkim pierwszy raz nie siedzieliśmy na ławce w parku. Dziwnym zbiegiem okoliczności wszyscy nasi znajomi pojawili się w tym samym momencie na przystanku tramwajowym.

W parku można spotkać wielu bezdomnych. Co ciekawe nie utrzymują ze sobą kontaktu. Mówią sobie tylko „cześć” i ruszają każdy w swoich kierunkach. Podczas wspomnianego spotkania wszyscy usiedli razem. Nie byliśmy już animatorami tej rozmowy, ale jej słuchaczami. Przysłuchiwaliśmy się temu, jak nasi znajomi wymieniali się swoimi historiami i refleksjami.

„Życie jest piękne, nawet w bezdomności”

Były to historie bardzo gorzkie. Głównie o tym, że nie mogą liczyć na pomoc instytucji. Podali przykład jednej z popularniejszych, która zabierała im pieniądze, które zarobili (mowa była o 75% zarobku).

Pojawił się nawet Maciej, którego spotykamy bardzo rzadko. Dał się zapamiętać tym, że przekonywał swoich znajomych o tym, że życie jest piękne. Dla mnie był to delikatny pstryczek w nos. Uwielbiam marudzić, więc kiedy uświadomiłem sobie, że obok mnie stoi osoba, która od 22 lat jest bezdomna i mówi o radości, poczułem się głupio.

Łatanie rzeczywistości

Spotkaliśmy także Roberta, który samotnie przechodził ulicą. Mówił nam wtedy, że od trzech dni nie widział Piotra. Na szczęście udało się go znaleźć. Spadł z 1,5 metra, co spowodowało uraz łokcia oraz obrażenia głowy. Razem udali się do pielęgniarza, który opatrzył Piotra oraz ogolił obu mężczyzn.

Jedynym sposobem, którym można zaatakować „kulturę odrzucenia” jest wrażliwość. Zwłaszcza na potrzebujących. Nie zmienimy świata. Nie usuniemy z niego całego zła, ale dzięki drobnym gestom możemy dać komuś nadzieję, której potrzebuje. Bardzo podoba mi się określenie, które ostatnio usłyszałem: „łatanie rzeczywistości”. Jestem przekonany, że pielęgniarz, który zaopiekował się Piotrem i Robertem łatał ich rzeczywistość. Zresztą nie tylko ich, ale naszą wspólną.

2 komentarze

    • Lila, 08/08/2016, 20:00

    Odpowiedz

    Ciekawy tekst skłaniający do refleksji i oderwania się od codziennej rutyny. Mam nadzieję, że będziecie walczyć o tą inicjatywę i otworzycie oczy innym.

    1. Odpowiedz

      Dziękuję za miłe słowa. Zapraszam do zaglądania na stronę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

thirteen + 4 =

Close