Niebezpieczne spotkania

Spotykamy różnych ludzi. Wielu z nich nie może pochwalić się swoją przeszłością. Nawet jeśli posiadają kryminalną przeszłość, naszym zadaniem jest nieocenianie, w innym wypadku utwierdzilibyśmy ich w przekonaniu, że nie mają przed sobą przyszłości.  

Często słyszę pytanie, czy nie boimy się bezdomnych, skoro tak naprawdę ich nie znamy. Wiemy o nich tylko to, o czym sami powiedzą. Z większością naszych znajomych spotykamy się już od kilku miesięcy. Przez ten czas nabraliśmy do nich zaufania, oni do nas też. Nie mamy powodu, by czuć zagrożenie w ich obecności.

Walka na śmierć i życie

Inaczej może być, gdy poznajemy nową osobę. Przykładem takiej sytuacji może być poprzednie spotkanie. Podczas niego poznaliśmy Radka, kolegę pana Michała z Parku Mickiewicza. Radek wytatuowane miał łezki pod oczami – tłumaczył, że to pamiątka po 12-letniej odsiadce w więzieniu. Kiedy go spotkaliśmy, był pijany.

Zapaliła mi się wtedy czerwona lampka, że sąd raczej nie ustanawia tak wysokiej kary za niepłacenie alimentów. Wątpliwości rozwiał sam Radek, który wyjaśnił nam, że bardzo poważnie kogoś skrzywdził. Opowiadał nam o swojej honorowej postawie oraz o tym, że walczy w klatce – podobno na śmierć i życie.

Radek w 2013 roku stracił nie tylko matkę, ale też siostrę. Podczas naszego spotkania ciągle mówił Michałowi, że znowu zrobi coś złego. Pokazywał w kierunku nieba, mówiąc, że nieżyjące już kobiety próbują go od tego odwieść.

Troska rodzinna

Pan Michał opowiedział nam o pani Heni, która wylądowała w szpitalu. Kiedy spała na ławce podszedł do niej mężczyzna, który zaczął ją bić i kopać. Kobieta została zabrana przez pogotowie ratunkowe do szpitala, a stamtąd pojechała do domu. Do synów, przez których została bezdomną podczas tegorocznej Wielkanocy.

Radek za przykład swojej szlachetności, powiedział, że momentalnie ruszył za mężczyzną, który pobił panią Henię. Rozbił na jego głowie butelkę. Mówił, że nie potrafi zrozumieć tego, że mężczyźni biją lub są w stanie uderzyć kobietę.

Jego słowa stanęły w kontraście do postawy synów pani Heni, którzy pobili swoją matkę i wyrzucili ją z mieszkania. Od tamtego czasu Zapraszają ją do siebie tylko po odbiór emerytury.

Kiedy pan Michał nam o tym opowiadał, widać było, że przejmuje się jej losem. Nie może jej odwiedzić, bo zostałby pobity przez syna pani Heni, tak jak to miało miejsce w przeszłości.

Czysta kartka

Podoba mi się solidarność wśród bezdomnych, jednak momentami przybiera ona niebezpieczny wymiar. Tak było, kiedy Radek zobaczył Piotra, którego poznaliśmy w maju na Placu Wolności. Stwierdził, że mężczyzna jest złodziejem, bo okradł jego kolegę, więc zaczął mu wygrażać. Zmusił go w końcu do odejścia.

Pierwszy raz doszło do takiej sytuacji, kiedy wśród naszych znajomych pojawiły się antagonizmy. Do tej pory nie mieliśmy z tym problemów. Zwykle do każdego bezdomnego podchodziliśmy indywidualnie, tym razem udało nam się ich zgromadzić w jednym miejscu – podobnie, jak czyni to grupa z Dworca Głównego.

Najważniejsze, o czym musimy ciągle pamiętać, to fakt, że nie możemy oceniać spotykanych osób. W naszym mniemaniu mają pustą kartkę, którą, mamy nadzieję, będą zapełniać podczas kolejnych spotkań.

Nie możemy patrzeć na naszych znajomych przez pryzmat tego, co zrobili w przeszłości. Oczywiście, dzięki opowieściom osób, z którymi mamy styczność wiele o nich wiemy. Czysta kartka, którą im dajemy może wnieść w ich życie odrobinę nadziei, choćby na to, że mają szansę odciąć się od niechlubnej przeszłości. Nadzieja ta może pozwolić im patrzeć na to, co jest teraz i na to, co być może będzie w przyszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

4 × 3 =

Close