Niegościnny Poznań, czyli jak Piotr został butelką potraktowany

Ostatnie wyjście do osób bezdomnych było jednym z trudniejszych. Pierwszy raz rozmawialiśmy o cudzym dramacie. W tym wypadku o pobiciu, do którego doszło w centrum miasta.

Wygolona głowa z licznymi ranami oraz widoczne szwy – tak wyglądał Piotr, gdy spotkaliśmy go po dwutygodniowej przerwie. Ostatnio rozmawialiśmy tylko z Robertem, który nie miał pojęcia, co się stało z jego kolegą. Okazało się, że Piotr został zaatakowany przez grupę ludzi, którzy rozbili butelkę na jego głowie.

Nocne zabawy

Stało się to nocą, kiedy Piotr spał na ławce w „dużym parku”. Wspomniał, że zaatakowała go grupa pijanych lub naćpanych osób. Szukając mocnych wrażeń uderzyli butelką w śpiącego mężczyznę. Leżał, obficie krwawiąc do momentu, aż jakaś pani zadzwoniła po policję i pogotowie ratunkowe. Został zabrany na oddział ratunkowy. Sam Piotr przyznał, że zapisano w karcie, że zachowywał się agresywnie. Jak jednak nie być zdenerwowanym i agresywnym w takiej sytuacji.

Wcześniejsze spotkania zwykle przebiegały w miłej atmosferze, wiele było momentów refleksyjnych. Ostatnio miałem wrażenie, że rozmawiam z innym człowiekiem. Nie wiem, czy powodem tego był alkohol, czy po prostu szok pourazowy, jednak jakaś drobna zmiana w zachowaniu Piotra była zauważalna.

Teraz spotkaliśmy się z najtrudniejszą sytuacją jak do tej pory. Pobito osobę, którą się opiekujemy. Tak naprawdę jest to jedno ze zdarzeń, wobec których nie da się przejść obojętnie, ale też nie wiadomo, co powiedzieć i jak pomóc. Jedyne, co możemy teraz zrobić to przekazać środki przeciwbólowe dla Piotra, zwłaszcza, że niedługo będzie miał zdjęte szwy, co na pewno będzie bolesne.

Poznań dla Piotra i Roberta jest kolejnym przystankiem. Byli już w Olsztynie, Katowicach czy Warszawie, jednak nigdy nie spotkali się z taką sytuacją. Kolejnym przykrym zdarzeniem okazała się kradzież witamin i leków przeciwbólowych, które przekazaliśmy im jakiś czas temu. Ktoś po prostu ich okradł w nocy, kiedy spali w parku. Nie wiadomo, czy będą chcieli zostać dłużej w Poznaniu. Podczas jednego ze spotkań opowiadali nam, że planują na wakacje pojechać do Sopotu. Głównie dlatego, że tam będzie łatwiej znaleźć dorywczą pracę, o którą w stolicy Wielkopolski jest trudno.

Od bohatera do zera

W ostatnim czasie poznaliśmy jeszcze kilka nowych osób. Zbyszek i Marek to kolejna para bezdomnych, która stara się sobie pomagać i towarzyszyć. Co ciekawe, Marek jest z wykształcenia pedagogiem i pracował w placówce dla osób bezdomnych przez dwa lata. Dzisiaj sam podzielił los osób, którymi się opiekował. Zbyszek może liczyć na wsparcie pewnej studentki, która często mu pomaga. Zabiera go do swojego rodzinnego domu na święta. Według Zbyszka jest to dowód, że warto pomagać, bo to, co oddamy ludziom, wraca podwójnie.

Podczas ostatniego spotkania nad Poznaniem szalała burza i ciężko było spotkać kogokolwiek na naszym terenie. W takich sytuacjach wszyscy bezdomni starają się schronić przed deszczem. Jedni mają swoje miejscówki w różnych bramach, drudzy udają się do autobusów lub pod krużganki. Przy jednym ze sklepów spotkaliśmy trójkę ludzi. Jedną osobę poznaliśmy już wcześniej. Jest nią Maciej, fan militariów i broni. Szybko doskoczyło do nas dwóch pozostałych mężczyzn, w tym jeden przypominający rycerza ortalionu. Zrobiło się dość nieprzyjemnie. Szybko okazało się, że są to znajomi Macieja. Nieporozumienie zostało wyjaśnione, a sam kark tłumaczył swoją impulsywną reakcje tym, że dba o Macieja i nie pozwala, by ktokolwiek go poniżał. Gdy usłyszał o tym, że pomagamy jego koledze, zaczął wyrażać swój szacunek w formie piątek, które przybijał z nami przez dobre pięć minut.

Bezdomność nie występuje tylko zimą

Jednym z celów tego bloga jest poruszenie kwestii jaką jest bezdomność. Zwykle mówi się o niej jedynie podczas zimy i to tylko w kontekście mrozów. Nie mówi się zatem o problemie wprost. Wiele osób oburza się, kiedy podróżuje z bezdomnymi w środkach komunikacji miejskiej. Też miałem z tym problem, chyba do dzisiaj nawet trochę mi to przeszkadza. Dzięki tym rozmowom, które przeprowadzam z bezdomnymi, dowiedziałem się, że te podróże pozwalają im przetrwać noc i schronić się przed zimnem.

Dużym sukcesem jest to, że w przeciągu miesiąca poznaliśmy kilka osób, które co tydzień oczekują naszego przyjścia. Może zabrzmi to jak banał, ale to uczy odpowiedzialności i podporządkowania swoich spraw temu, by w każdy czwartek móc zanieść kanapki i spotkać się z naszymi znajomymi. Chodzi przecież o drugiego człowieka i o to, by nie zasypiał głodny.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

fifteen − 14 =

Close