Oko za oko, ząb za ząb. Zabiłem z zemsty

Śmierć bliskiej osoby jest ogromnym dramatem, ale jeszcze większym jest uznanie zemsty za cel swojego życia. Nienawiść nie powinna być rozwiązaniem, co znajduje potwierdzenie w historii Adama, którą ostatnio poznaliśmy.

– Siedziałem długo w więzieniu dlatego, że czterech studentów zabiło moją 14-letnią córkę. Musiałem się zemścić, zabiłem jednego z nich; na resztę przyjdzie czas – nerwowo opowiadał Adam. Spotkaliśmy go na przystanku przy ul. Fredry. Był tam z bratem – Dawidem. Chowali się przed deszczem, który tego wieczoru nie chciał dać za wygraną.

Nikogo się nie boję

Adama poznaliśmy już w czerwcu. Ostatni raz widzieliśmy go na pogrzebie naszej bezdomnej znajomej. Był wtedy wyraźnie poruszony śmiercią swojej koleżanki z ulicy. Nigdy jednak ze sobą nie rozmawialiśmy, brał od nas kanapkę i znikał. Podczas ostatniego spotkania jednak coś w nim pękło. Zaczął nas prosić, byśmy pomogli mu znaleźć mieszkanie. – Mam rentę, stać mnie na wynajęcie mieszkania. Muszę to zrobić dla niego – opowiadał wskazując na swojego brata.

– Wszyscy myślą, że jak na ulicy, to alkoholik. Wcześniej miałem wynajęte mieszkanie, ciągle pracowałem – mówił Adam. Pomagali mu różni ludzie. Raz, gdy zabrakło mu 200 złotych do opłacenia mieszkania, z pomocą przyszli właściciele nieruchomości. – Wiedzieli, że nie piję, więc pomagali mi dość długo, ale kiedyś musiało się to skończyć – dodał.

– Podajcie nam swój numer telefonu, chcielibyśmy się z wami skontaktować – prosił Adam. Chciał, żebyśmy pomogli im znaleźć mieszkanie. – Jak wy mi nie pomożecie, to pomoże mi kto inny. W tym mieście znam wszystkich, ja się nikogo nie boję, bo siedziałem w więzieniu – przekonywał mężczyzna.

Jeszcze za to zapłacą

– Była na imprezie, podeszło do niej czterech chłopaków, chcieli ją wykorzystać – relacjonował ze łzami w oczach Adam. Córka dzwoniła do niego po pomoc, ale nie mógł wtedy odebrać telefonu; był w pracy. – Oko za oko, ząb za ząb; nie popuściłem i musiałem zabić – mówił podnosząc głos. Na słowa Adama zareagowały dwie starsze kobiety – spojrzały na mężczyznę i ciężko westchnęły.

– Sędzina na rozprawie pytała się, czy chcę coś powiedzieć; powiedziałem, że jeden już nie żyje, a dni pozostałych są policzone – relacjonował. Został za to ukarany grzywną porządkową. – Wozili mnie po dwunastu miejscach, w końcu wyszedłem i jestem tutaj – dodawał Adam. Chciał wymierzyć sprawiedliwość pozostałym studentom zamieszanym w morderstwo jego córki. – Koledzy mi powiedzieli, żebym tego nie robił; oni sami się tym zajmą.

Głos Adama zmieniał się w zależności od tego, o czym opowiadał. Gdy mówił o swojej córce i jej oprawcach, jego ton był stanowczy; mówił wręcz gardłowym głosem. Prowadził monolog, w którym co chwilę komuś groził. Łzy w oczach świadczyły o dramacie, z którym musi się zmagać. – Oko za oko, ząb za ząb, jeszcze zapłacą za jej śmierć – zakończył.

Nieprzepracowany dramat

Z jednej strony Adam wykazywał troskę o swoich najbliższych: chciał znaleźć mieszkanie na jesień, by jego bratu było lżej; z drugiej jednak żył żądzą zemsty. Jego zachowanie pokazywało, do czego prowadzić może życie w poczuciu niesprawiedliwości i wciąż nieprzepracowany dramat osobisty. Pierwszy raz natknęliśmy się na sytuację, kiedy spotkana przez nas osoba otwarcie mówi, że kogoś zabiła i że nie żałuje swojego postępowania, a w przyszłości znowu tego dokona.

Dotychczas nasi znajomi z ulicy mówili o trudnych doświadczeniach ze smutkiem czy z goryczą, ale zawsze unikali nienawiści. Nie mamy pewności, czy historia przedstawiona przez Adama rzeczywiście miała miejsce. Naszym zadaniem było wysłuchanie jego opowieści, nawet jeśli w jakiś sposób nas gorszyła.

Być może mamy inne wyobrażenie o świecie. Nigdy nie znaleźliśmy się w podobnej sytuacji, więc trudno się wymądrzać. Faktem jest, że kierujemy się nieco innym systemem wartości – u jego podstaw leży przebaczenie. Wielu naszych znajomych z ulicy potrafiło wybaczyć osobom, które je skrzywdziły czy zawiodły. Zawsze mi to imponowało. Trzeba jednak zrozumieć też tych, którzy nie potrafią tego zrobić. Ich również należy szanować, a przede wszystkim wysłuchać. Może to właśnie takie osoby najbardziej nas potrzebują.

* imiona zostały zmienione

fot. pixabay/avi_acl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

five + five =

Close