Prawdziwe relacje

Od samego początku z bezdomnymi spotykałem się na mieście. Zima zmusiła mnie do tego, by dołączyć do ekipy dworcowej. Nie sądziłem, że będzie to aż tak zaskakujące doświadczenie.

Na dworze robi się coraz cieplej. Jest to dla nas sygnał, by na dobre wznowić patrol, którego celem jest dotarcie do osób niechcących, z różnych powodów, przyjść po kanapkę na dworzec. Pierwszy raz po przerwie zimowej przeszliśmy przez centrum w ubiegłym tygodniu. Spotkaliśmy wtedy dwie osoby, dla których warto było wyruszyć z kanapkami. W ten czwartek spotkaliśmy kolejne; poznaliśmy je jeszcze w poprzednim roku.

Świerzb

Jednym z miejsc, które odwiedzamy jest plac Cyryla Ratajskiego, gdzie dość często gromadzą się ludzie bezdomni. Właśnie tam jesienią poznaliśmy Tomka, który opowiadał nam o tym, w jaki sposób pomaga mu policja. Mężczyzna mówił też o skierowaniu, które dostał od lekarza – miał udać się do szpitala, by wyleczyć świerzb.

W czwartek Tomek siedział na ławce ze swoim kolegą Krystianem. Opowiadali o przypadłości, z którą w dalszym ciągu się zmagają. – Zobaczcie, jakie rany mam na nodze – rozpoczął Krystian, który podciągając spodnie pokazywał odrapania na piszczeli i kostce. Jego noga była w bardzo złym stanie, z czego zdawał sobie sprawę, bo zapytał nas dokąd może się udać na leczenie.

– Chcę się wyleczyć i pójść na odwyk – kontynuował Krystian. Został bezdomnym właśnie przez nałóg. W podobnym tonie wypowiadał się Tomek, który zapewniał, że za tydzień zniknie z ławki.

Powrót  

Tomek i Krystian byli ostatnimi bezdomnymi, jakich spotkaliśmy tego dnia na mieście. Po rozmowie z nimi postanowiliśmy dołączyć do grupy z dworca. Na miejscu okazało się, że wrócił pan Mieczysław, którego nie widzieliśmy od bardzo dawna. Pojawiły się nawet pogłoski, że mężczyzna nie żyje. Trzymając w dłoni kubek z McDonald’s opowiadał, jak przeżył zimę oraz o tym, że chciałby wrócić do swojego zajęcia.

– Wiecie, dlaczego miałem tylu klientów? Bo takie zawody jak ten wymierają – mówił pan Mieciu, który ostrzył noże na poznańskich rynkach. Najwięcej klientów miał na Rynku Jeżyckim, gdzie codziennie stał ze swoim pomarańczowym rowerem. Mieszkańcy Jeżyc zauważyli jego zniknięcie, pojawiały się nawet próby pomocy mężczyźnie.

Dramat pana Miecia rozpoczął się od kradzieży narzędzia pracy. Od tego momentu jest bezdomny, czas spędza w parkach lub na dworcu. Zapewnia, że chciałby wrócić do pracy, nic jednak nie wskazuje, by tak miało się stać.

Szukając zarobku 

Gdy przyszedłem na dworzec, momentalnie podszedł do mnie Piotrek, który tego wieczoru emocjonował się meczami Ligi Europy. – Możesz mi sprawdzić wyniki do przerwy? – zaczął mężczyzna. Obstawił spotkania w punkcie bukmacherskim. Jest to dla niego jeden ze sposobów na szybki zarobek.

Nie udało mu się poprawnie wytypować wyników dwóch spotkań, ale mimo to miał powód do radości. – Patrz, weszło mi spotkanie z najwyższym kursem 2,45 – chwalił się Piotrek.

Swoim pytaniem przerwał moją rozmowę z Kocurem, który tego wieczoru wyjątkowo miło mnie przywitał. – Już myślałem, że nie przyjdziesz, a wtedy co to byłby za czwartek – zaczął Lechu. Okazało się, że pojawiła się przed nim możliwość zdobycia pracy. – Jutro idę do urzędu, zobaczymy – dodał.

Zaskakujące spotkania

Początki na dworcu były dla mnie trudne. Nie znałem tych ludzi, nie wiedziałem, o czym z nimi rozmawiać. Dodatkowo panuje tam tłok, więc tak naprawdę nie wiadomo, do kogo podejść. Od samego początku wiedziałem, że odwiedzanie tego miejsca jest tylko rozwiązaniem przejściowym, a priorytetem pozostaje patrol. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że bardzo zaskoczyły mnie tamte wizyty. Nie sądziłem, że uda mi się zbudować tak silną relację ze spotkanymi tam ludźmi.

Do tej pory o tym nie myślałem; tak naprawdę ostatnie spotkanie uświadomiło mi ten fakt. Mówimy, że budujemy z naszymi bezdomnymi znajomymi relacje. Po raz kolejny doświadczyłem tego, że nie jest to tylko ładnie brzmiąca teoria. Tak się rzeczywiście dzieje i teraz, kiedy na pewien czas kończę moją przygodę z dworcem, czuję pewnego rodzaju smutek. Pocieszający jest jednak fakt, że na mieście też są osoby, z którymi będziemy starali się zbudować relacje – podobnie jak z tymi z dworca.

fot. pixabay/ Josemdelaa

Spodobał Ci się wpis? Zostaw lajka! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

eleven − four =

Close