Rozmowa też jest pomocą

Dość powszechne jest przekonanie, że jedyną realną pomocą dla potrzebujących mogą być pieniądze. Dla osób samotnych ważniejsza jest rozmowa, zwłaszcza z kimś kto traktuje ich poważnie.

Rozpoczęła się jesień. Dla bezdomnych, których spotykamy nie jest to dobra informacja. Dni są coraz krótsze, a noce zimniejsze. Wielu z nich nie ma pojęcia jak przetrwać zbliżającą się zimę. Już teraz spanie w parku jest nie do zniesienia. Znowu muszą jeździć całą noc w autobusach, choć i to czasami jest niemożliwe. Głównie przez niechęć kierowców, którzy nie wpuszczają bezdomnych do pojazdów.

Przyszłość pod znakiem zapytania

Udało nam się spotkać ostatnio Piotra i Roberta, których nie widzieliśmy od paru miesięcy. Piotr był wtedy świeżo po wypadku, w którym uszkodził sobie rękę. Do dzisiaj nie wyleczył kontuzji. Codziennie chodzą do pewnej siostry zakonnej, która opiekuje się oboma mężczyznami – zapewnia im posiłek, a Piotrowi zmienia opatrunki i troszczy się, żeby rana się goiła.

Opowiadali nam, że już nie przesiadują w parku, bo pełno tam pijaków. Trochę to dziwne, bo mężczyźni sami piją. Być może chodzi o jakąś sprzeczkę, w rezultacie której musieli opuścić park. Dzisiaj kręcą się po mieście, a wieczorami udają się do skweru koło poznańskiej Opery.

W rozmowie poruszyli wątek pogody, która staje się coraz bardziej niekorzystna. Wielu bezdomnych deklaruje, że na czas zimy uda się do ośrodków. Jest to dla nich duże wyrzeczenie, bo muszą tam zachować abstynencję. Znajdują się też tacy, którzy z łatwością obchodzą zakaz. Co ciekawe utrzymują, że alkohol pomagają im zdobyć pracownicy ośrodka.

Pomoc w areszcie

Podziwiam łatwość z jaką ludzie bezdomni otwierają się przed człowiekiem, którego znają raptem kilka minut. Opowiadają o swoich prywatnych sprawach, marzeniach, przeszłości czy planach. Być może jest im łatwiej otworzyć się przed osobą, której nie znają, bo wiedzą, że nie będą przez nią oceniani.

Zdarzają się też tacy bezdomni, którzy są bardzo skryci lub sprawdzają nas przez pewien okres czasu, czy można nam zaufać. Taką osobą z pewnością jest pan Zbyszek, który przez kilka tygodni nas testował i sprawdzał. Dopiero niedawno powiedział nam, co się z nim działo, kiedy przez pewien czas nie było go w parku.

Okazało się, że mężczyzna kilka miesięcy temu zwyzywał policjantów, którzy chcieli go spisać. Został ukarany mandatem w wysokości 300 złotych, którego nie zapłacił, bo nie miał z czego. Gdy w maju policjanci rutynowo legitymowali bezdomnych w parku, zauważyli, że pan Zbyszek ma niezapłacony mandat. Zgodnie z prawem kara została zamieniona w 10 dni aresztu.

Wobec tego mężczyzna spędził kilka dni na oddziale szpitalnym, gdzie lekarze wyleczyli mu nogi. Opowiadał nam, że w areszcie mógł się w końcu wyspać, najeść, a gdy opuszczał zakład dostał 70 złotych od policjantów.

Być po ich stronie

Niemal każdy został kiedyś zaczepiony przez bezdomnych, którzy prosili o pieniądze na jedzenie. Wielu moich znajomych opowiada, że nie pomaga wtedy, gdyż boją się, że jeśli spełnią jedną prośbę, momentalnie pojawi się kolejna.

Bezdomni, których poznałem pokazują, że najbardziej potrzebują rozmowy i obecności drugiej osoby. Chcą, żeby ktoś ich wreszcie potraktował na poważnie. Kanapka, którą dostają jest dla nich tylko pretekstem, by porozmawiać. Często o tym, dlaczego to robimy.

Najbardziej chyba cenią to, że naszym celem nie jest zmiana ich życia. Chcemy ich wysłuchać i oddać im swój czas. Nie ingerujemy w ich prywatne sprawy. Pozwalamy im po prostu mówić, a to dla osoby samotnej jest największym dobrem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

four − three =

Close