Siła przypadku

Czasami o losie decyduje przypadek, na przykład wybór niewłaściwej cyfry w numerze telefonu. Tak właśnie było w przypadku Stasia – niezwykły splot wydarzeń sprawił, że porzucił swoje dotychczasowe życie.

Wśród przyczyn bezdomności wymienia się często rozpad relacji międzyludzkich. Mowa o rozstaniach, rozwodach i innych konfliktach zachodzących między ludźmi. Nasi znajomi z dworca opowiadają nam o bliskich im niegdyś osobach. Przywołują przyjemne oraz przykre zdarzenia z nimi związane. W większości są to gorzkie historie, pełne bolesnych wspomnień. Zdarzają się jednak i takie, które nawet po latach potrafią wywołać uśmiech na twarzy.

Cyfra, która zmieniła życie

Stasia poznałem na początku stycznia. Widziałem go tylko ten jedyny raz – od tego czasu nie przyszedł w czwartek po kanapki. Mężczyzna pochodzi ze Zgierza. Chciał pracować w kopalni, jednak skutecznie zniechęciły go obserwacje śmiertelnych wypadków. Zanim przeprowadził się do Poznania, przez jakiś czas jednak wykonywał zawód górnika na Śląsku.

Miejsce zamieszkania zmienił za sprawą kobiety, którą poznał przypadkowo. Chciał zadzwonić do przyjaciela, jednak pomylił jedną z cyfr numeru i zamiast 7 wybrał 4. Po drugiej stronie słuchawkę podniosła kobieta, która według Stasia miała niezwykły głos. – Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Czasami ona dzwoniła, czasami ja – opowiadał mężczyzna.

– Nie miałem żadnej gadki, po prostu rozmawialiśmy – wyjaśniał to, w jaki sposób udało się mu zbudować silną relację z przypadkowo poznaną osobą. Po pewnym czasie postanowili się spotkać. W tym celu Staś po raz pierwszy przyjechał do Poznania. Jak sam mówi: poznał dziewczynę, zakochał się i został na stałe w Poznaniu.

Moc wspomnień

Mężczyzna opowiadał o wspólnym życiu ze swoją drugą połówką. Mieszkali w bloku przy jednej z głównych ulic miasta. Sielanka nie trwała jednak długo. Po kilku latach lekarze u kobiety zdiagnozowali raka. Już samo wykrycie choroby było ogromnym ciosem dla Stasia. Śmierć żony sprawiła, że został bez dachu nad głową. Tym samym rozpoczęła się jego osobista tragedia.

– Nie wyleczyli jej, dlatego też zostałem bezdomnym – dodał na koniec mężczyzna. Umówiliśmy się na dokończenie rozmowy, od tamtego czasu go nie spotkałem. Próbowałem wypytać o niego, jednak żaden z naszych bezdomnych nie ma pojęcia, co się z nim stało.

To nie jest wesoła historia. Staś opowiadał ją z ogromną powagą, jednak na samo wspomnienie wyjątkowego połączenia telefonicznego, na jego twarzy pojawiał się uśmiech. Mimo że kobieta nie żyje już od kilku lat, pozostawiła Stasiowi wspomnienia, które mają dla niego ogromną wartość. Być może właśnie wracanie pamięcią do starych, dobrych czasów stanowi dla niego ukojenie w trudnych chwilach.

Efekt domina

Nie da się wskazać jednej, prostej odpowiedzi na pytanie o przyczyny bezdomności. Popadanie w kryzys często stanowi skomplikowany proces, w którym jeden czynnik pociąga za sobą kolejny. Historia Stasia pokazuje, jak jedna tragedia może spowodować następną. Fakt, że mężczyzna wylądował na ulicy, należy traktować w takich właśnie kategoriach.

Ta opowieść pokazuje, jak przewrotne jest życie. Niewiele potrzebował Staś, by spotkać prawdziwą miłość, ale też niewiele potrzebne było, by został bez dachu nad głową. Często granica między normalnym życiem a bezdomnością jest bardzo krucha. Gdyby nasz znajomy nie poznał tej kobiety, jego życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Nie zdążyłem go zapytać, czy zdaje sobie z tego sprawę. Wydaje mi się jednak, że nie zmieniłby nic w swoim życiu. Przynajmniej to sugerował jego szeroki, szczery uśmiech.

fot. flickr/ BrigitKulbe

Spodobał Ci się wpis? Zostaw lajka! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

five × 1 =

Close