Szczęście we wspomnieniach

Bezdomni posiadają wiele wspomnień. To właśnie one kreują ich wyjątkowość. Każdy z nich jest na swój sposób wyjątkowy. Nasi znajomi codziennie piszą swoją historię na nowo.

Na elektronicznym zegarze znajdującym się na starym budynku Dworca Głównego wybiła godzina 21:00. Jak co tydzień jego żółte cyfry są świadkami naszych spotkań z bezdomnymi. Ubiegły czwartek był wyjątkowo mroźny. Nic więc dziwnego, że naszych znajomych było mniej niż zwykle. Być może schronili się w cieplejszym miejscu lub zostali przegonieni przez ochronę dworca, która tylko nielicznym bezdomnym pozwala przesiadywać w poczekalni.

Urodziny w cieniu dworca

Tego wieczora przechodzący przez dworzec podróżni mogli usłyszeć gromkie śpiewy. Nie miało to żadnego związku ze zbliżającym się Sylwestrem. „Sto lat” wybrzmiało z okazji urodzin, które właśnie w ubiegły czwartek obchodziła Gosia. Nie poznałem jej osobiście, kojarzę ją głównie z wigilii, którą organizowaliśmy.

Z racji jej urodzin poczęstowaliśmy wszystkich babką z Włoch. Mimo że była smaczna, jeden z młodszych bezdomnych podszedł do Gosi mówiąc, że wieczorem dostanie od niego coś lepszego. Miał na myśli alkohol, którym zamierzali uczcić jubileusz.

– Zabiorę cię do Dubaju – wykrzykiwał chłopak. Nie była to możliwa do zrealizowania obietnica, więc wywołała salwę śmiechu. Ludzie bezdomni tak jak wszyscy celebrują różne okazje. Tego wieczoru swoje święto miała Gosia, dzień wcześniej imieniny obchodził Antoni. Często zapomina się, że nieposiadanie domu i pieniędzy nie oznacza, że dana osoba nie ma swojej historii i szczególnych dla siebie chwil. A między innymi one składają się na wyjątkowość danej osoby.

Inne, lepsze czasy

W pewnym momencie podszedł do nas Michał – z dworca. Był opatulony szalikiem niemalże pod sam nos tak, że trudno było go poznać. Nie przyszedł na naszą wigilię. – Nie lubię tłumów. Nie lubię Świąt – wyjaśniał. W drugi dzień Bożego Narodzenia nie miał gdzie się podziać. Wszystkie sklepy były zamknięte. Był głodny. Gdyby nie dostał od przechodnia kilku złotych, zasypiałby w tym dniu z pustym żołądkiem.

Michał powtarza, że nie przepada za zbiegowiskami. Uważa, że na naszych spotkaniach jest już wystarczająco tłoczno, jednak ciągle przychodzi. Lubi porozmawiać o przeszłości. Często wraca do czasów swojego studiowania. Z wielką łatwością rzuca anegdoty związane z tym okresem. Jedną z nich była opowieść o egzaminie, na którym ze stresu zapisał, że 2+2 jest 3.

Pracę magisterską pisał na maszynie pisarskiej. – Nie było komputerów, na mojej ulicy było tylko kilka aut. Wtedy trzeba było się starać, myśleć. A dzisiaj wystarczy mieć pieniądze, by zdobyć wykształcenie – dodawał Michał. Zaciekawiło mnie, co się działo, gdy popełnił błąd na maszynie. Wyjaśnił, że używał korektora, dzięki któremu nie musiał zapisywać całej kartki od nowa.

Wyjątkowość wspomnień

Mówi, że ma ciężkie życie. Wykształcenie zdobywał, gdy na świecie nie było już jego rodziców. Musiał sam sobie radzić; dzisiaj jest podobnie. Raczej nie spoufala się z pozostałymi bezdomnymi – kroczy swoimi ścieżkami.

O swoich studiach mógłby mówić godzinami. Te wspomnienia są dla niego ważne. Być może to one pozwalają mu przetrwać w obliczu samotności i trudnego położenia. Po kilku zdaniach rozmowy można przekonać się nie tylko o inteligencji Michała, ale również o jego pasji.

Nie ma mieszkania, pracy czy pieniędzy, ale ma coś, czego nikt mu nie odbierze –wspomnienia. Dzięki nim, choć na chwilę przenosi się do dawnego życia, za którym pewnie tęskni. Mimo że jego opowieści przepełnione są na swój sposób tęsknotą, najlepiej wyrażają indywidualizm Michała. Czynią go wyjątkowym. Często o takich rzeczach zapominamy. Traktuje się wszystkich bezdomnych jak jednolitą masę. Tak naprawdę każdy z nich jest na swój sposób wyjątkowy. Każdy ma inną historię, której codziennie dopisuje dalszy ciąg.

 

Spodobał Ci się wpis? Zostaw lajka! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

18 − twelve =

Close