Troskliwy jak bezdomny

Wydawać by się mogło, że bezdomność prowadzi do egoizmu; do zapewniania sobie podstawowych dóbr i tym samym do zapominania o innych ludziach, którzy również znajdują się na ulicy. Nic bardziej mylnego. Tylko wzajemna pomoc pozwala ludziom bezdomnym pokonywać codzienne trudy.

W ostatnim czasie mieliśmy spore trudności ze spotkaniem bezdomnych w centrum miasta. Robi się coraz zimniej, więc wieczorami idą szukać ciepłego schronienia. Jak się jednak okazuje – nie wszyscy. Przechodząc Wrocławską, dostrzegliśmy mężczyznę siedzącego pod sklepem. Na pierwszy rzut oka był zaniedbany, trzymał w ręku plastikową siatkę; zajmował swoje miejsce spoglądając na przechodniów. Zanim się do niego zbliżyliśmy, do mężczyzny podeszło dwóch policjantów. Upewnili się, że wszystko w porządku i się oddalili.

Są bardziej potrzebujący ode mnie

– Jestem Wojtek, jestem bezdomny – przedstawił się mężczyzna. Wziął od nas kanapkę i kawę, po czym zaniemówił. Była to dziwna rozmowa, bo Wojtek miał problemy ze słuchem – nie odpowiadał na nasze pytania, po prostu ich nie słyszał. Mówił o tym, co chciał. – Całe szczęście, że spotykam życzliwych ludzi i mam dobrych kolegów.

Jeden ze znajomych Wojtka pojawił się chwilę później. Mężczyzna miał naciągnięty na głowę kaptur, był solidnie zbudowany. Podszedł do nas z groźną miną. W końcu się odezwał: – Witam, jestem Damian – rozpoczął rozmowę. Jest bezdomny od 2004 roku, wychował się na poznańskim Piątkowie. – Szukałem pomocy w różnych miejscach, ale sami pewnie wiecie, jak to jest.

– Kawy chętnie się napiję, ale kanapek nie wezmę. Nie chcę ich wyrzucić, a aktualnie nie mam apetytu – mówił wskazując na brzuch. Często bezdomni biorą kanapki na zapas, Damian jednak nie chciał tak zrobić. – Pewnie są bardziej potrzebujący ode mnie – dodawał. Troska mężczyzny nie była udawana.

Nie mam już sił

– Nie spędzamy ze sobą każdej chwili, raczej się tak po prostu spotykamy gdzieś na mieście. Ale nie pozwolę, by jemu stała się jakaś krzywda – mówił Damian, wskazując na swojego kolegę. Mężczyźni starają się sobie pomagać. Wspólnie chodzą do jadłodajni czy do innych miejsc, gdzie bezdomni mogą otrzymać pomoc.

– Byliśmy na Łąkowej. Tam jest taka siostra Leopolda, z którą lubię porozmawiać – kontynuował Damian. Mężczyźni zdawali sobie sprawę ze zbliżającej się zimy. – Pewnie będziemy musieli gdzieś iść. Może na Borówki – dodawali. Oprócz tego szukają jakiegoś zajęcia. Mają z tym jednak problem, bo ich możliwości są ograniczone. – Oferowali mi pracę na budowie, ale mam już 63 lata, więc nie mam już na to sił – żalił się Wojtek.

Pożegnaliśmy się z nimi mówiąc, gdzie można nas spotkać. Mężczyźni chętnie korzystają z różnych form pomocy, więc pewnie jeszcze nie raz się spotkamy. Damian i Wojtek jako kolejni potwierdzili to, co od dawna z podziwem obserwuję: ogromną solidarność w środowisku bezdomnych. Ludziom żyjącym na ulicy jakoś łatwiej przychodzi bezinteresowna pomoc, empatia czy współczucie. Właśnie takiej postawy nas uczą.

Wzajemna pomoc

Nie wszyscy bezdomni mają możliwość – lub są w stanie – znaleźć sobie ciepłe schronienie. Niektórzy z nich zmuszeni są do nocowania pod chmurką. Gdy dotarliśmy do parku, zobaczyliśmy dość niecodzienny widok. Na trzech ławkach porozkładane były śpiwory, którymi otuleni spali nasi znajomi.

Nie chcieliśmy ich budzić, położyliśmy kanapki na ławkach. Obudził się jednak Jacek, którego nie widzieliśmy od wakacji. – Dziękuję za te kanapki. Zwykle chodzę na dworzec, ale dzisiaj miałem wzięte, więc sobie odpuściłem. Nic jeszcze nie jadłem – opowiadał mężczyzna. Jacek prosił nas o 3-litrowy termos, żeby mógł przynosić w nim zupę dla Michała, który ma poważne problemy z nogami. – Chodzę po zupę na Taczaka, to bym brał dla niego.

To kolejny przykład wzajemnej pomocy wśród bezdomnych. Gdy zaczynaliśmy naszą przygodę towarzyszenia ludziom z ulicy, nie spodziewałem się, że akurat to zjawisko mnie najbardziej zadziwi. Często zapominamy o osobach, które są wokół nas – niejako wymusza to na nas kultura, w której żyjemy, kultura egoizmu. Ludzie bezdomni pokazują nam swoją postawą, że nie powinniśmy kierować się wyłącznie własnym dobrem, ale również starać się dostrzegać tych, którzy są najbardziej potrzebujący i słabi.

fot. flickr/Marco Giumelli

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

one × two =

Close