Wdzięczność w praktyce

Kiedy jesteśmy na dworcu, nie zastanawiamy się, co dają nam te spotkania. Skupiamy się wtedy na osobach, które tam spotykamy. Później jednak często wracamy myślami do tego, czego doświadczyliśmy w czwartkowy wieczór.

W ubiegły czwartek musiałem cofnąć się do samochodu po papierowe kubki. Kiedy przechodziłem przez dworcową poczekalnię. Moją uwagę zwróciła para podróżnych, którzy z zaciekawieniem spoglądali przez okno. Obserwowali ludzi stojących w miejscu, gdzie zwykle się gromadzimy. Tego wieczoru było tam wyjątkowo tłoczno. Czekający na pociąg obserwatorzy zapewne zastanawiali się, po co zebrał się ten tłum.

Fan sportu

Od kilkunastu dni punktualnie o 21:00 na dworcu pojawia się Autobus Pomocy. Jest to akcja wzorowana na tej z Łodzi, o której już kiedyś wspominałem. Dzięki niej nasi znajomi mają alternatywę: mogą iść po coś ciepłego lub ogrzać się w ciepłym wnętrzu pojazdu. Mimo że jest to inicjatywa sezonowa, cieszymy się, że los bezdomnych nie jest obojętny ludziom, którzy postanowili wynająć autobus i oddać im swój czas.

Autobus objeżdża niemal całe miasto, zgarniając na ciepły posiłek bezdomnych nawet z najdalszych zakątków. Dzięki temu na dworcu pojawiają się całkiem nowe twarze. Podczas poprzedniego spotkania poznałem Piotra, który, jak się okazało, spotyka się z nami już od jakiegoś czasu. Z radością mówił o ofercie pracy, którą dostał. Od nowego miesiąca ma zostać zatrudniony na farmie kurcząt.

Mężczyzna opowiadał też o meczach Ligi Mistrzów, które oglądał w minionym tygodniu. Jak się okazało, Piotr jest na bieżąco ze wszystkimi sportowymi wydarzeniami. – Chodzę oglądać skoki i piłkę do Saturna – wyjaśniał. Zwykle jest schludnie ubrany i pracownikom sklepu nie przeszkadza jego obecność.

Autentyczność i uśmiech

Kiedy przed wyjściem na dworzec przyszedłem przygotowywać kanapki, przy stole zobaczyłem znajomą twarz. Skądś kojarzyłem mężczyznę, który, podobnie jak wszyscy, zajęty był szykowaniem jedzenia. Tą osobą był właśnie Piotr, który postanowił nam pomóc. Pokazuje to niezwykły wręcz charakter mężczyzny. Chyba właśnie tym zaimponował mi najbardziej.

Jest pozytywną osobą, która swoim uśmiechem potrafi rozluźnić każdą sytuację. Kiedy w czwartek jeden z bezdomnych wspominał swoje wakacje w Egipcie, Piotr z szerokim uśmiechem zadał mu pytanie, które rozśmieszyło wszystkich. Wydaje mi się, że nie da się go nie lubić. W swoim sposobie bycia jest autentyczny. Mam nadzieję, że praca, którą ma rozpocząć już niedługo, odmieni jego życie. Zasługuje na to.

Najskrytsze życzenie

W poprzednią sobotę swoje urodziny obchodził Kocur. „Sto lat” odśpiewaliśmy mu, kiedy ostatnio się widzieliśmy, jeszcze przed tym dniem. Zapytałem go, jak uczcił swoje święto. – Spędziłem je z kolegą. Napiliśmy się – relacjonował Lechu.

– Życzyłem sobie życzenie, które jest nierealne i chyba się nie spełni – wyznał Kocur. Jak nietrudno się domyślić, chodziło o wyjście z bezdomności. Wszyscy znamy Lecha jako beztroską osobę z dworca, która potrafi żartować przez całą godzinę. Potrafi też powiedzieć zdanie, wobec którego nie sposób przejść obojętnie. Tę wypowiedź zdecydowanie zaliczyłbym do drugiej grupy. Wyraźnie ukazała głębię przemyśleń Lecha.

Tego wieczoru rozmawialiśmy też o wypowiedziach, których ostatnio Lechu udzielił mediom. – Zadają mi konkretne pytanie, to daję im konkretną odpowiedź – śmiał się mężczyzna. Widać, że dużą radość sprawia mu zainteresowanie, którym się ostatnio cieszy.

Kontynuacja spotkania

Każde spotkanie z bezdomnymi jest wyjątkowe, ostatnie też takie było. Zaczęło się od pary podróżnych, którzy, spoglądając na nas z góry, prawdopodobnie zastanawiali się, po co to robimy i co nam to daje. Wychodząc z poczekalni, zadałem sobie podobne pytanie. Odpowiedź na nie znalazłem w uśmiechach osób, z którymi rozmawiałem i w ich wdzięczności.

Czwartkowe spotkania nie kończą się równo o 22:00, kiedy żegnamy się z naszymi znajomymi i zmierzamy do swoich domów. Długie godziny, czasami nawet dni, spędzamy na myśleniu o tym, czego doświadczyliśmy na dworcu i o czym opowiadali nam bezdomni. Żadne inne spotkania nie zmuszają nas aż do tak nasilonych refleksji.

fot. pixabay/Leroy_Skalstad

Spodobał Ci się wpis? Zostaw lajka! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

16 − 10 =

Close