Nie wyrzucajmy bezdomnych ze środków komunikacji miejskiej

W ostatnim czasie rośnie głos oburzenia. Wielu pasażerom przeszkadza obecność bezdomnych w autobusach i tramwajach. Zanim jednak wyrzucimy takie osoby z pojazdów, warto pomyśleć o sprawie w nieco szerszym kontekście.

Kiedy na dworze pojawia się mróz, o bezdomności mówi się częściej. Zimą wzrasta liczba materiałów prasowych na temat kolejnych zamarznięć. W ostatni czwartek temperatura w Poznaniu spadła do -9˚C. Podczas żadnego z naszych spotkań tak zimno jeszcze nie było.

Śmiertelne zagrożenie

Mimo mrozu postanowiliśmy nie rezygnować z pójścia do centrum. Kiedy przemierzaliśmy kolejne ulice miasta, zaczęliśmy zastanawiać się, jak możliwe jest przetrwanie w takich warunkach. Nasi bezdomni często opowiadali nam, że w zimie nie zmieniają swego trybu życia i nadal większość czasu spędzają na powietrzu. Tego wieczoru nie spotkaliśmy jednak nikogo. Daje to nadzieję na to, że znaleźli gdzieś schronienie.

Zimą zdecydowanie częściej w mediach społecznościowych pojawiają się posty pełne narzekań na smród w pojazdach komunikacji miejskiej. Fakt, jest to nieprzyjemny zapach, jednak bezdomni nie wsiadają do autobusu czy tramwaju z zamiarem uprzykrzenia podróży pozostałym pasażerom. Chronią się przez mrozem, który każdego dnia jest dla nich zagrożeniem – nawet śmiertelnym.

Ktoś może powiedzieć, że wobec tego niech udadzą się do przytułków, noclegowni i innych miejsc, które są w tym celu stworzone. Niestety nie jest to takie proste. Od października wszystkie tego typu placówki w Poznaniu są już przepełnione. Ich kierownictwo nie chce przyjmować kolejnych osób, bo po prostu nie ma gdzie ich umieścić.

Sposób na przetrwanie

W Łodzi postanowiono pomóc bezdomnym w inny sposób. W okresie od 1 grudnia do 15 marca po mieście jeździ autobus stanowiący pomoc dla osób, które nie mają dachu nad głową. Wyrusza w trasę po 22:00 i objeżdża wszystkie miejsca, w których grupują się łódzcy bezdomni. W pojeździe przygotowane dla nich jest jedzenie: 120 litrów zupy i kanapki. Organizatorzy akcji również zaopatrują potrzebujących w ciepłe ubranie. Po 3:00 autobus zjeżdża do zajezdni.

Traktujemy komunikację miejską jako środek do przemierzenia danej odległości. Często jest to dla nas elementem codzienności – mamy wsiąść i wysiąść na określonych przystankach. Dla osób bezdomnych autobusy i tramwaje nie służą do podróży. Dla nich jest to sposób na przetrwanie nocy i mrozów.

Pamiętam jak zaczynaliśmy nasze spotkania z ubogimi. Poznawaliśmy wtedy ten świat. Zastanawialiśmy się, gdzie osoby dotknięte bezdomnością spędzają noc. Usłyszeliśmy cały wykład o tym, jak sobie radzą. Opowiedzieli nam między innymi o autobusach, o kierowcach, którzy im pomagają, a także o tych, którzy bez żadnych skrupułów wyrzucają ich z pojazdów.

Jedna z form pomocy

Dość popularnym fanpage’em na Facebooku jest „Spotted: MPK Poznań”. Kilka dni temu znalazł się tam apel motorniczego, który wzywał pasażerów do tego, by informowali prowadzących pojazd, jeśli znajdują się w nim śmierdzące osoby. – Później ten smród jest z nami do końca dnia i musimy pracować w nim – dodawał mężczyzna.

Nie można zmusić MPK do pomagania bezdomnym poprzez bezwarunkowe udostępnianie im miejsca pojazdach. Każda z tego typu sytuacji zależy przede wszystkim od konkretnej osoby i tego, jak bardzo uwrażliwiona jest na los ludzi, którzy nie mają gdzie się ogrzać. Alarmujące są także reakcje pasażerów, którzy pod wspomnianym postem popierali motorniczego oraz oskarżali pozostałych pracowników MPK, zarzucając im bierność.

Nie twierdzę, że jazda w takich warunkach jest przyjemna. Warto jednak pomyśleć o niej w mniej egoistycznym kontekście: jeśli pozwalamy bezdomnym podróżować, to tym samym im pomagamy. Nie zmuszamy do przesiadywania na mrozie; być może nawet ratujemy im życie. Przykre jest to, że jako społeczeństwo chętnie angażujemy się w zbiórki dla opuszczonych psiaków i kotów, a równocześnie gardzimy drugim człowiekiem, którego różni od nas tylko zapach i status majątkowy.

Uwrażliwianie na los bezdomnych jest zadaniem stojącym przed wszystkimi osobami, które niosą im pomoc. Bez tego będziemy nadal ludźmi, którzy jedną ręką dają, a drugą odbierają.

fot. flickr.com/Nicolas Alejandro

Spodobał Ci się wpis? Zostaw lajka! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

2 + seven =

Close