Zima – czas walki z mrozem i stereotypami

Dla bezdomnych nie ma gorszego okresu niż zima. Zmuszeni są wtedy do koczowania w przenikliwym mrozie. Nawet nie wyobrażamy sobie, w jak trudnych warunkach funkcjonują. Co więcej, walczą nie tylko z chłodem, ale także ze stereotypami.

Ostatnie dni były mroźne. Z różnych stron dało się słyszeć apele, by zadbać o bezdomnych, którzy nie mają gdzie się schronić przed zimnem. Te komunikaty choć trochę uwrażliwiły społeczeństwo na los tych, którzy przy obecnej pogodzie mają najtrudniej.

Na klatkach najcieplej

Jak co tydzień, pojawiliśmy się w czwartek na Dworcu Głównym. Zdziwiło mnie, ilu bezdomnych przyszło się z nami zobaczyć. W poprzednim tygodniu z powodu mrozu było ich zdecydowanie mniej. Dzięki ociepleniu frekwencja była tym razem zdecydowanie wyższa. Najczęstszym tematem moich rozmów był chłód. Chciałem zorientować się, jak bezdomni radzą sobie w tak trudnych warunkach pogodowych.

– Jeżdżę na Winogrady na klatkę, ale ochroniarze mnie stamtąd wyrzucają – skarżył się pan Michał z dworca. Mężczyzna chroni się przed mrozem na klatkach schodowych. Zna kod domofonu do jednego wejścia, jednak spółdzielnia zatrudniła ochroniarzy, którzy przez całą noc pilnują, by na klatce nie przebywał nikt niepowołany. Była to reakcja na prośby mieszkańców skarżących się na to, że zimą bezdomni organizują sobie noclegownię w bloku.

– Nie dziwię się tym ludziom. Kiedyś widziałem, jak na tej klatce bezdomna pozostawiła po sobie syf: rozrzucone jedzenie i porozlewane napoje – tłumaczył pan Michał. Właśnie takie pojedyncze sytuacje sprawiają, że ludzie wolą nie pomagać bezdomnym. Zaczynają traktować ich stereotypowo.

Mężczyzna często wykłóca się z ochraniarzami. Czuje się pewnie w tych sporach: – Nie mogą mi nic zrobić; mogą mnie tylko wyprosić. Mimo sporów mężczyzna zawsze pokornie opuszcza klatkę. Dochodzi też do drastycznych sytuacji. Mój rozmówca opowiedział o tym, jak w przeszłości spał na półpiętrze, a pewien mężczyzna, aby go przepędzić z klatki, wylał na niego wiadro zimnej wody. – Jak się przebudziłem, byłem w takim szoku, że do dzisiaj nie wiem, jak wyglądał ten facet.

Od bloku do bloku

Podobnie jak pan Michał, na klatkach schodowych chowa się przed mrozem wielu bezdomnych. Czatują na okazję lub znają kod domofonowy. Niektóre spółdzielnie zaobserwowały ten trend i postanowiły co jakiś czas zmieniać konfiguracje kodów.

– Znałem jeden kod. Było to na Głogowskiej, ale po którymś razie postanowili go zmienić i już nie mogłem tam wejść – mówił pan Michał o sytuacji z ubiegłej zimy.

– Denerwuje ich to, że wracam, ale co ja mogę? Jeśli nie uda mu się wejść do tego samego bloku, znajduje inny. Pan Michał tłumaczył, że zwykle jeździ na Winogrady przed 22:00, bo wtedy ludzie wracają do domu, dzięki czemu ma większą szansę, by wejść na klatkę i zapewnić sobie miejsce do spania.

Brutalne realia

O radzenie sobie z mrozem zapytałem także Lecha-Kocura. – Żeby to zrozumieć, to trzeba, nawet nie mieszkać, ale koczować z nami – rozpoczął mężczyzna. Opowiadał o warunkach, w których ma zamiar przezimować. – To jest pustostan na Żegrzu, ale tam nie ma okien, więc, jak zawieje, to przejebane.

Wraz z Kocurem na dworcu stał Andrzej, który jest bezdomnym od roku. Lechu przyrównał jego staż do swojego podkreślając to, jak trudno wyobrazić sobie bycie bez dachu nad głową od 17 lat. – Jakbyś mi zawiązał oczy, to i tak bym cię mógł po całym dworcu oprowadzić – śmiał się Kocur.

Poruszyliśmy temat alkoholu i tego, czy go spożywa, by się rozgrzać. Lechu nie pije dlatego, że nie ma. Opowiadał o swoim obrzydzeniu do denaturatu, którego nigdy nie próbował i wie, że miałby na niego destrukcyjny wpływ. – Nie piłem i nie zamierzam, ale jakbym spróbował, to bym już ciągle chlał – dodał.

Ułatwić przetrwanie

Życie w takich warunkach jest ekstremalnie trudne. Często można usłyszeć zdania, że bezdomni sami sobie wybrali taki sposób życia. Wystarczy tylko logicznie pomyśleć, by uznać to za całkowitą aberrację – kto chciałby koczować w przenikliwym mrozie?

Bezdomni nie wygrają ze stereotypami, społeczeństwo traktuje ich jak masę. Na całe szczęście są ludzie, którzy umożliwiają im nocleg na klatce. Sam słyszałem opowieści kilku moich znajomych postępujących w ten sposób. Zwłaszcza teraz, gdy na dworze jest zimno, powinniśmy wykazać się większą wrażliwością na los tych, którzy nie mają dachu nad głową. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że kupując im ciepły napój czy posiłek, ułatwiamy im przetrwanie najtrudniejszego dla nich czasu.

fot. flickr.com/SpaceShoe

Spodobał Ci się wpis? Zostaw lajka! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

4 × five =

Close