Został bezdomnym przez kobiety i politykę

Bezdomni to ludzie, których przeszłość doprowadziła do miejsca, w którym aktualnie się znajdują. Posiadają wiele wspomnień, z których nie chcą i nie potrafią się dzisiaj cieszyć. Gdyby tylko mogli to cofnęliby czas.

Często zapomina się, że ludzie bezdomni mają bogatą przeszłość. To głównie ona sprawiła, że dzisiaj wylądowali na ulicy. Niektóre historie są tak nieprawdopodobne, że aż trudno w nie uwierzyć. Jedną z ciekawszych opowiedział pan Michał, który jeszcze w czasach PRL-u był na wycieczce w Korei Północnej.

Wszystko przez złe decyzje

Poznałem go na początku kwietnia. Kiedy przychodziliśmy do parku zawsze siedział w nim pijany. Podczas pierwszego spotkania nie chciał wyjawić swojego imienia. Powiedział tylko, że jest bezdomnym. Dopiero jego partnerka, pani Henia, namówiła go do tego, by powiedział jak się naprawdę nazywa.

Był wobec nas nieufny, więc przez kilka tygodni prawie nie zamienił z nami słowa. Przełom nastąpił wtedy, gdy jego kobieta pojechała do domu odebrać rentę. Został wtedy sam na ławce w parku. Kiedy do niego podeszliśmy, zaczął się przed nami otwierać. Mówił o swojej przeszłości i decyzjach, które doprowadziły go do bezdomności.

Pan Michał z zawodu jest złotnikiem. Posiadał swój zakład, który całkiem dobrze prosperował. Wszystko zmieniło się z chwilą, kiedy żona pana Michała wniosła pozew o rozwód z podziałem majątku. Nasz znajomy do dzisiaj wścieka się, że kobieta nie wniosła nic, a odeszła z połową jego dobytku.

Azjatycka przygoda

Zmusiło to mężczyznę do zatrudnienia się w komunistycznych zakładach. Tam pewien urzędnik partii komunistycznej organizował wycieczkę do Korei Północnej, na którą pojechał nasz znajomy. Zafascynował się tym miejscem. Słychać to w rozmowach z nim, bo często wspomina Koreę Północną i porównuje ją do Polski.

Zachwycał się ładem jaki panował w Korei Północnej. Wszystkich obywateli łączył wspólny cel, jakim było dobro kraju. Pan Michał mówił, że chciałby mieszkać w takim państwie. Podziwiał kult Kim Ir Sena, który był wszechobecny w każdy mieście, które zwiedził. Ostatnio znów o tym opowiadał. Powiedział, że ta wycieczka jest najlepszą rzeczą, jaką go w życiu spotkała.

Po przemianach politycznych znowu prowadził zakład jubilerski. Miał drugą żoną i nic nie zapowiadało najgorszego. Niedługo potem trafił do szpitala, co skutecznie wykorzystał jego wspólnik, który pozbawił pana Michała udziałów. Kolejny cios zadała mu żona, która zażądała rozwodu. Oczywiście z podziałem majątku.

O okresie PRL-u pan Michał mówi z ogromnym sentymentem. Wtedy był kimś. Miał dom, pracę i pieniądze. Dzisiaj jest bezdomnym i nie ma niczego. Ostatnio poprosił nas byśmy pomogli znaleźć mu pracę. Musi przepracować pół roku, żeby odzyskać emeryturę, na którą ciężko pracował.

Nauczył się odpowiedzialności

Narzeka na obecne czasy. Jedyną radość sprawia mu związek z panią Henią. Troszczy się o nią i pilnuje. Próbuje zarobić parę złotych, by zapewnić im jedzenie. Zbiera w tym celu puszki. Ostatnio gdy rozmawialiśmy z nimi, pani Henia zwymiotowała. Mężczyzna od razu wstał i zaczął sprzątać wymiociny.

Zdumiewające jest obserwowanie jego przemiany. Raptem kilka tygodni sprawiło, że przestał pić alkohol i chciałby znów zacząć pracować. Wziął jeszcze większą odpowiedzialność za panią Henię. Pan Michał zawsze powtarza, że powinni razem siedzieć w domu przed kominkiem, a nie na ławce w parku. Są przykładem tego, że miłość przychodzi nie tylko do ładnych, czystych i pachnących ludzi. Trafia się także tym, których wielu już skreśliło. Dając im tym samym delikatny blask szczęścia i nadziei.

Przykład naszych znajomych pokazuje, że ludzie bezdomni tak samo jak wszyscy posiadają cele i marzenia. Często skupiamy się tylko na ich potrzebach. Szczególnie tych podstawowych, które chcemy pomóc im zaspokoić. Oni jednak nie są tacy prości. Posiadają pragnienia, których nikt za nich nie może zrealizować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

sixteen − sixteen =

Close